Strona 1 z 1

Nagrody Darwina

: 22 maja 2009, 13:56
autor: PRZEMEK.W.

: 22 maja 2009, 15:48
autor: Morg
Witam w roku 1998 :D

: 22 maja 2009, 15:56
autor: bivr
Mam w domu 2 książki z Nagrogami Darwina :D

Najlepsza była historia o gościu, który uciekajał przed policją i strzelał za siebie a w końcu walnął sobie w łeb :)

Albo o farmerze (polskiego pochodzenia), któremu w mroźny dzień w zbiorniku na paszę górna część paszy zamarzła. Geniusz wszedł do środka i zaczął kijem walić w ważącą kilka ton warstwą paszy.... trzeba było użyć buldożera, żeby odkopać ciało.

: 22 maja 2009, 22:03
autor: Tanto
wąż owinął się wokół kolby i pociągnął za spust, strzelając Aliemu w głowę.
mocno naciągane :-? Owszem bywała broń palna z odsłoniętym spustem, ale teraz to chyba tylko muzeach można ją spotkać.

: 22 maja 2009, 22:17
autor: thralll
Broń mogła mieć równie dobrze duży kabłąk, więc wąż mógł się przez niego prześlizgnąć i nacisnąć spust.

: 02 lis 2009, 17:44
autor: Hillwalker
Nagrodę Darwina dostał też ekolog i wielbiciel natury, który zakradł się w nocy do basenu z orkami. Niestety, te drapieżne ssaki nie rozpoznały w nim przyjaciela.
Złodziej próbujący ukraść wielki stalaktyt, stojąc pod nim i pracując młotem...
Turysta sikający na metalowe poręcze w czasie burzy...

Wielka jest ludzka głupota.

: 02 lis 2009, 20:31
autor: -chilli-
Hillwalker pisze:Turysta sikający na metalowe poręcze w czasie burzy...
coś w tym stylu?

http://www.mojawyspa.co.uk/modules.php? ... &sid=21676

: 02 lis 2009, 21:06
autor: Hillwalker
Przykre. Wniosek z tego taki, żeby raczej nie oddawać moczu na metalowe przedmioty.
Bo może nam zaiskrzyć antenka.

[ Dodano: 2009-11-02, 21:17 ]
Przykłady laureatów nagrody:

Samospalenie.
Podobno leśnik wie wszystko na temat lasu. Dlatego jest zastanawiające, dlaczego angielski leśnik Richard Cowts zanim wdrapał się na jodłę by usunąć suche gałęzie, rozpalił tuż pod drzewem niewielkie ognisko. Spadające suche gałązki trafiły do ognia i ...

Psycholog amator.
Mieszkaniec Astrachania Eugeniusz Frenkiel stworzył teorię totalnej mobilizacji organizmu. W myśl tej teorii zagrożony organizm jest w stanie samą siłą myśli poruszać przedmiotami. Początkowe doświadczenia z zatrzymywaniem rowerów, samochodów i tramwajów nie powiodły się - pojazdy nie chciały się zatrzymywać. Psycholog pomyślał, że być może zagrożenie nie było dostatecznie duże i postanowił spróbować na kolei. Maszynista prowadzący lokomotywę opowiadał później, że wyprężone ciało z uniesionymi w górę rękami i opuszczoną głową zauważył zbyt późno.

Sposób na robale.
Norweg Soren Ch. uwielbiał klasyczne wędkowanie z robakiem. Żeby jednak nie grzebać się w ziemi, postanowił nieco ulepszyć metodę pozyskiwania przynęty. Otóż, wystarczy wbić w ziemię elektrody pod napięciem 12 wolt i robaki same wychodzą na powierzchnię. Soren pomyślał, że 220V przyspieszy ten proces. Usiadł na metalowym wiadrze i trzymając jedną ręką elektrodę, drugą oparł o ziemię. Co było później, wie każdy, kto ma jakie takie wyobrażenie o fizyce.

A ten przypadek jest tak absurdalny, że aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda:

Samobójca:
Francuz, Jacques LeFevier postanowił popełnić samobójstwo. Aby mieć pewność, że próba samobójcza się powiedzie stanął na urwisku i przywiązał kamień do szyi. Następnie wypił truciznę i podpalił swoje ubranie. Próbował nawet zastrzelić się podczas skoku, ale kula chybiła przecinając linę z kamieniem. Woda morska, do której wpadł niedoszły samobójca, ugasiła ogień, a zalewając usta, spowodowała wymioty, które usunęły truciznę z żołądka. Jacques został wyciągnięty z wody przez rybaków i odwieziony do szpitala, gdzie zmarł z powodu wychłodzenia organizmu.

: 05 lis 2009, 13:02
autor: Thorgal
O tym przypadku samobójcy też słyszałem. ;) Trudno teraz powiedzieć, czy miał wyjątkowego pecha, czy wielkie szczęście ;)

: 05 lis 2009, 13:24
autor: zdybi
Hillwalker pisze:A ten przypadek jest tak absurdalny, że aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda:

Samobójca:
Francuz, Jacques LeFevier postanowił popełnić samobójstwo. Aby mieć pewność, że próba samobójcza się powiedzie stanął na urwisku i przywiązał kamień do szyi. Następnie wypił truciznę i podpalił swoje ubranie. Próbował nawet zastrzelić się podczas skoku, ale kula chybiła przecinając linę z kamieniem. Woda morska, do której wpadł niedoszły samobójca, ugasiła ogień, a zalewając usta, spowodowała wymioty, które usunęły truciznę z żołądka. Jacques został wyciągnięty z wody przez rybaków i odwieziony do szpitala, gdzie zmarł z powodu wychłodzenia organizmu.
He,he.Mógł wpierw zobaczyć komedię "Poranek kojota",to by to zaplanował dokładniej :mrgreen:

: 05 lis 2009, 21:23
autor: maly
Co do samobójców to Z racji pracy na Oddziale Intensywnej Terapii mam dość często do czynienia z niedoszłymi samobójcami. Część z nich jest tak głupia, że aższkoda gadać :mrgreen: Gdyby nam się nie udało uratować ostatniej niedoszłej samobójczyni to sam osobiście zgłosłbym ją do nagrody darwina.
Otóż Pani "M" postanowiła popełnić samobójstwo. Wysłała rodziców do sanatorium, zmieniła zamki w drzwiach do domu nałykała się leków, połażyła się w wannie wypełnionej zimną wodą, a nastęnie podcieła sobie żyły na przegubach dłoni.
Niestety się nie wykrwawiła bo zimna woda obkurczyła jej naczynia krwionośne, nie otruła się również z tego samego powodu bo z racji na obniżoną temperturę ciała zwolnił jej się metabolizm leków w organiźmie. Po przywiezieniu do nas na oddział była tak wychłodzona, że zatrzymała się krążeniowo. Była 17 razy reanimowana, na szczęście z powodzeniem :mrgreen: Gdyby zmarła byłaby naszym faworytem do nagrody darwina icon_twisted
Ale to nie najśmieszniejszy przypadek niedoszłego samobójcy w moim życiu...
Najbardziej uśmiałem się z wisielca który postanowił się powiesić na rozciągliwym żyrandolu skacząc ze stołu w pokoju gościnnym...
Nie powiesił się ale złamal obydwie nogi a urwana lampa rozcięła mu głowę. Rana była na tyle poważna że założyłem mu kilka szwów.
Jest jeszcze wiele takich przypadków które mógłbym przytoczyć ale to długa historia...

: 05 lis 2009, 21:33
autor: thrackan
Maly, są jeszcze nagrody honorowe icon_twisted

: 05 lis 2009, 21:45
autor: Morg
A ja bym chcial poczyta ta dluuuuuuga historie ;]

: 05 lis 2009, 22:08
autor: maly
Dziśmam dyżur jutro jadę na mazury ale wracam w niedzielę a potem dwa tygodnie błogiego lenistwa na urlopie. Więc na pewno znajdę czas żeby coś skrobnąć.
Na zachętkę podam bardzo śieszny i zarazem bardzo smutny przykąld:
Przyjeliśmy chorąw stanie agonalnym, Bez kontaktu podłączona do respiratora...
Przyszedł syn i pyta z kim może porozmawiać o mamusi. Wychodzę i słyszę: "możecie przytrzymać mamusię przy życiu do wtorku bo rentka przychodzi..."

Innym razem strzeliłem straszną gafę... icon_twisted Przywieźli pacjenta który dostał zawału serca na swojej kobiecie... :mrgreen: Zajeliśy się nim najlepiej jak potrafiliśmy a potem przyszła w/w kobieta dalej się nim zajmować.
Po kilkunastu minutach przychodzi pewna kobieta i mówi że jest żoną Pana "T"
Na to ja niewiele myśląc powiedziałem ale już jedna żona jest...
Tego co się działo potem słowa nie opiszą. Zakończyło się interwencję policji na OIT-cie icon_twisted
Mam jeszcze kilka opowieści o różnych "ciałach obcych" w różnych miejscach ale o tym później :-P

: 05 lis 2009, 22:11
autor: Valdi
Staje sie coraz ciekawiej ;)

: 05 lis 2009, 23:09
autor: Vendetta
ahahaha.. Zazdrosze Ci pracy Mały, choć z drugiej strony niechciałbym oglądac tych rannych nie z własnej winy.

: 08 lis 2009, 18:55
autor: maly
No to wracam do tematu. Teraz kilku pacjentów o których opowiadał mi kolega z pracy. Ten kolega przez wiele lat pracował w zespole Profesora Religi i znieczulał pacjentów do pierwszych przeszczepów serca.
Kiedyś gdy był na dyżurze przywieźli kolesia z zakładu karnego który wbił sobie 37, 15centymetrowych drutów wyciętych z wieszaków na ubrania. ponoć zdjęcie RTG wyglądało jak skóra z jeża odwrócona na drugą stronę. Znajdował się w stanie zagrożenia życia i wymagał pilnej operacji na którą się nie zgadzał...
Nie było wyboru i nasz docent podjął szybką decyzje. Podszedł do gościa mówiąc, że Venflon mu się zapchał i kroplówka nie leci. Wtedy wstrzyknął mu 500mg Thiopentalu poczekał aż koleś przestał oddychać po czym krzyknął na chirurgów "nie oddycha Operujemy na ratunek życia..." Czasem musimy podejmować ryzykowne decyzje żeby uratować komuś życie.
Co do skazańców to swego czasu mieliśmy stałego bywalca z Siedlec. Facet połykał wieszak na ubrania po cym zgłaszał się do lekarza więziennego który robił mi RTG w którym zawsze było widać wiesza w pełnej okazałości. Następnie przejeżdżał do naszego szpitale w celu usunięcia ciała obcego. I za każdym razem zdziwienie... po wieszaku ani śladu. Koleś zrobił sobie trzy takie wycieczki do stolicy.
Za trzecim razem umieścili go w celi z monitoringiem. Okazało się że połykał wieszak stojąc prosto i odchylając sobie głowę maksymalnie do tyłu, następnie wpychał wieszak, a dla lepszego poślizgu kolega wlewał mu wodę do ust. Żeby pozbyć się wieszaka pił sporo wody, stawał na rękach na dwóch krzesłach i wymiotował. Wieszak sam się usuwał... Nie róbcie tego w domu....
Innym razem jak byłem na dyżurze zgłosił się na chirurgię facet z lalką barbie w dupie. W wywiadzie zeznał że napadli go na stacji paliw i wcisnęli mu tę lalką w odbyt... Głupie wytłumaczenie na które zareagowaliśmy wybuchem śmiechu i pytanie która to stacja... No pytaliśmy bo nie chcieliśmy znaleźć się na niej przypadkiem bo może i nam by wcisnęli jakiś szmelc... Na szczęście udało nam się wyjąc tę lalkę bez konieczności angażowania bliku operacyjnego. Innym razem pewien pan pośliznął się pod prysznicem i w anusa wcisnął mu się dezodorant. Strasznie lubimy takie wymówki... Fantazja ludzka nie zna granic.
Co do dyżurów w stolicy to swego czasu miałem dyżur w piątkowy wieczór i do tego w pełnię księżyca.... No niby nie jestem przesądny za bardzo ale nie lubię takich dyżurów bo wtedy wszystkie czubki wyłażą na miasto. Ok godziny 2.30 w nocy dostaliśmy telefon żeby natychmiast udać się na blok operacyjny i przygotować się do znieczulenia. Przywieźli chłopaka któremu "wampir" przegryzł tętnicę szyjną. Wariata też przywieźli bo zadławił się kawałkiem skóry swojej ofiary. No widać młode jędrne ciało mu nie służyło... icon_twisted Uratowaliśmy obydwu jeden wyszedł do domu po kilku dniach a czubek nadal siedzi w psychiatryku.
Było jeszcze kilka noży w klacie głowie nodze i innych częściach ciała ale za długo by pisać.

: 08 lis 2009, 20:42
autor: Valdi
Ciekawe :shock:

: 08 lis 2009, 21:03
autor: Młody
maly, Ty to musisz mieć "wesoło" w pracy...

: 08 lis 2009, 21:32
autor: maly
Nie zaprzeczam :mrgreen: Czasem nic się nie dzieje i dupa boli mnie od niewygodnego fotela ale są takie dyżury, że żona mnie nie poznaje, a ludzie na mieście patrzą jak na kloszarda. Albo jak na kolesia po ostrej imprezie...
Dwa lata temu pierwszego sierpnie miałem dyżur w czasie którego ustaliłem nowy rekord. Nikt do tej pory go nie pobił icon_twisted W ciągu 24h przeprowadziłem 17 reanimacji które łącznie trwały 14,5h.... Może się wydawać, że to niedużo ale uwierzcie mi że masowanie człowieka to bardzo ciężka praca fizyczna... Ustaliłem wtedy jeszcze jeden rekord. Ubrudziłem i zmieniłem 11 kompletów fartuchów :mrgreen: Byłem tak uświniony, że na koniec pożyczałem ubrania z bloków operacyjnych, bo moje już się skończyły. Ale to już nikogo nie dziwi. W mojej szafce zawsze wiszą 4 komplety ubrań na zmianę. Mam wyjątkowy talent do brudzenia się. Jak ktoś się zrzyga albo chluśnie krwią to na pewno trafi we mnie... Ostatnio miałem 5 studentek pod opieka i pacjenta po przedawkowaniu leków (samobójca). Zaczął wymiotować więc przezornie stanąłem 3 metry od jego łóżka i dałem wolną rękę studentkom pielęgniarstwa. No i co? Oczywiście tak rzygnął że mnie trafił, a dziewczynom nic się nie stało... Takie moje szczęście :shock:
Już się przyzwyczaiłem ale i tak kocham swoją robotę...

: 09 lis 2009, 10:19
autor: Rzez
Szacuneczek, ot co !:) Dorzuć więcej historii!