Aparat foto dla extremalistów

Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw

Awatar użytkownika
Valdi
Posty: 950
Rejestracja: 29 sie 2007, 23:43
Lokalizacja: Litwa-Vilnius
Płeć:
Kontakt:

Post autor: Valdi »

Fredi, No moze zbyt male toto nie jest ...ale wynik zato jest piekny, np ma obracany ekranik i zawsze mozno skadrowac fote z poziomu gleby, jak potrzebujemy, nie bede przekonywal, duzo aparatow widzialem, mialem a i mam z kilkadziesiat :)
Zgadzam sie z Toba w jednym, jak sprzet bedzie slaby, to pozniej nam zdjec bedzie zal
Awatar użytkownika
MaciekK84
Posty: 119
Rejestracja: 07 lut 2008, 15:26
Lokalizacja: Bydgoszcz
Płeć:

Post autor: MaciekK84 »

Co do Canonów G - nie są to aparaty typowo wzmocnione, choć są solidne a przy tym bardzo dobre w sensie efektów. A co do taniego aparatu-takie kompakty, choć z lustrem nie mogą się równać (oczywiste), na moje złe nie są. Sam miałem Kodaka 2 mpix przez 3 lata jako jedyny aparat. Jeśli wyprawa nie jest fotograficzna w sensie celu, to aby zrobić nieco pamiątkowych zdjęć mi takie coś starcza.
Dodam, że tam gdzie można lepiej zawsze wziąć coś porządniejszego, a taki tani aparat jak napisałem miałby być stosowany tylko tam, gdzie jest duże ryzyko zniszczenia sprzętu-np. sporty wodne albo skrajnie zła pogoda, jakieś błota itd. Kwestia jest także w zasobności portfela, mnie nie stać ani na kupno wzmocnionego kompakta za kilka stów który takie warunki zniesie, ani na ryzykowanie zniszczenia typowego sprzętu za podobną kasę-stąd taki pomysł kompromisu. Wiadomo, że jeśli kogoś stać zaryzykować branie w takie warunki lepszy sprzęt, to będzie miał lepsze fotki.
Ale chodzi też o komfort psychiczny-wycieczki itp to ma być przyjemność i relaks-jak płynę kajakiem to chcę się skupić na tym i podziwiać widoki, a nie myśleć jak wiosłować by nie nachlapać do środka w trosce o kosztowny ekwipunek i się tym stresować ;)

Choć powiem Wam jedno, podsunęliście mi pomysł - czy nieco starsze modele takich wzmocnionych aparatów da się kupić za powiedzmy 250-350 zł używane? Bo jeśli tak, to może bym w charakterze kompakta od razu kupił coś, co jest przystosowane do ciężkich warunków?
Pozdrawiam!
Maciek

Obrazek
Awatar użytkownika
Fredi
Posty: 1015
Rejestracja: 07 kwie 2008, 09:42
Lokalizacja: Skierniewice
Tytuł użytkownika: Fredne Zło..
Płeć:

Post autor: Fredi »

Maciek: Ja akurat robie tysiące fotek.... mimo iż używałem wielu aparatów to w posiadaniu miałem 4 (dwa analogi, cyfrowa małpę i cyfrowe lustro) i każdego z nich traktowałem tak samo (żaden nie był pancerny, ani żaden z najniższej półki cenowej), wiele przeszły i przechodzą ze mną, i nie ważne czy w górach, w deszczu, na kajaku....jak mam aparat to używam go wszędzie bez wyjątku...po prostu nauczyłem sie dbac o wspomnienia :).

Valdi: oczywiście ruchome ekraniki są fajne....ale też łatwo je uszkodzić... ;). Ja wiem że jest mnóstwo fajnych aparatów i wiem że większość z nich wytrzyma robienie zdjęć podczas deszczu i upadek na trawę, nawet z otwartym obiektywem, i większość z nich zrobi bardzo fajne zdjęcia, tym lepsze im bardziej świadomy jest fotograf...

Ale temat mamy o pancernych maszynach .....zresztą marzy mi się taki sprzęcik, którym będę mógł robić ciągle fotki podczas wywrotki kajaka i topiąc się wciąż naciskać spust :D
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
Awatar użytkownika
Valdi
Posty: 950
Rejestracja: 29 sie 2007, 23:43
Lokalizacja: Litwa-Vilnius
Płeć:
Kontakt:

Post autor: Valdi »

Fredi, Proponuje jakis BOX na aparat, albo klasycznego Nikonosa V
Awatar użytkownika
MaciekK84
Posty: 119
Rejestracja: 07 lut 2008, 15:26
Lokalizacja: Bydgoszcz
Płeć:

Post autor: MaciekK84 »

No i w sumie masz rację co do pstrykania normalnym sprzętem, ale mi konieczność pilnowania go by w wielu sytuacjach popsuła zabawę. I dotyczy to nie tylko turystyki, ale też chociażby (rzadkich może ale jednak) imprez z przyjaciółmi ;)

Co do specjalnych aparatów - ma ktoś orientację w modelach?
Ja przejrzałem pobieżnie Allegro i miałeś Fredi rację odnośnie marek.
Znalazłem 2 modele Olympusa (mju 1030 i 1050 SW - 10 mp, 3x zoom - nowe ok. 1000/800). Do tego Pentaxy - Optio W60 (10 mp, 5x zoom 28-140 mm) za ok. 800. Oraz używane Optio WP (5 mp, zoom 3x) po ok. 3 stówy.

Tak czy inaczej za odporność się płaci z grubsza rzecz biorąc podwójnie, więc mnie taka impreza średnio pociąga. Za tysiaka, to kupić można używane body do lustrzanki, a za 3 stówy to Canona A710 albo Panasonica Lumixa LZ8 które tego taniego Pentaxa pewnie zmiażdzą ;)
Do tego pod kątem survivalu duży minus wszystkich tych aparatów, to zasilanie dedykowanym akumulatorem li-ion. Aparat w teren i dzicz powinien być na najzwyklejsze paluszki, aby być niezależnym od sieci i móc awaryjnie zasilanie aparatu użyć do ważniejszych celów. Karty XD w Olkach też nie ułatwiają tematu z racji cen i powszechności, kiedy niemal standardem staje się format SD/SDHC.
Pozdrawiam!
Maciek

Obrazek
Awatar użytkownika
Fredi
Posty: 1015
Rejestracja: 07 kwie 2008, 09:42
Lokalizacja: Skierniewice
Tytuł użytkownika: Fredne Zło..
Płeć:

Post autor: Fredi »

co do aku.....kiedyś też myślałem, że lepiej paluszki....ale z dedykowanymi aku lepiej się wychodzi, mniej dźwiga, dłużej działają itp....
Na bateriach aparat ciągnie bardzo kiepsko, a akumulatory ważą, szczególnie w canonach bo tam wszystko x4. a i tak musisz kupić zapasowe aku. AA, równie dobrze można kupić zapasowy ded. aku. - z doświadczenia ... małpiszonem nikosia da się zrobić conajmniej 600zdjęć, ja na lustrze olka robie 800/900 , czy któryś z normalnych turystów robi tyle przez choćby dwa tygodnie?

A co do karty...xd - faktycznie są 2x droższe od sd, ale są też 2x szybsze i 2x bezpieczniejsze (sd 2x częściej nawalają-statystycznie), ale przy tych cenach....gdzie zamiast 20 zł płacimy 40zł na lata....to chyba nie ma dużego znaczenia :)
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
Awatar użytkownika
MaciekK84
Posty: 119
Rejestracja: 07 lut 2008, 15:26
Lokalizacja: Bydgoszcz
Płeć:

Post autor: MaciekK84 »

Wszystko ma swoje zady i walety ;) Masz Fredi rację, że dedykowany akumulator przeważnie dłużej wytrzymuje, a i jest poręczniejszy. Zapasowy też mniej miejsca zajmuje. W praktyce da się używać jednego i drugiego, na krótką metę specjalny aku może i wygodniejszy :)
Ale jak już jesteśmy wybredni i szukamy aparatu specjalnie w teren itd, to się uczepiłem trochę tej logistyki, myśląc o tym co będzie, jeśli nam się aku wyczerpią a np. zapas się zgubił, nie został omyłkowo naładowany czy coś takiego. Jeśli jesteśmy w terenie czy trakcie wycieczki a mamy specjalny aku to po ptokach czyli fotkach. Jeśli aparat jest zasilany paluszkami (przeważnie 2ma, na 4 to teraz już tylko duże ultra-zoomy), zawsze jest szansa, że tam gdzie znajdzie się sklep lub kiosk, się kupi baterie. Poza tym jeśli w grupie jest kilka aparatów tak zasilanych, zawsze możemy gdy takie coś spotka kolegę, poratować go (albo on nas). W sytuacjach jakichś awaryjnych paluszkami można zasilić ważniejszy sprzęt taki jak latarka, a przy cennym widoku zrobić odwrotnie. Nawet na wyjazdach bardziej osiadłych (działka, camping itp.) w większym gronie też prościej wziąć 1 dobrą ładowarkę paluszków niż 4 jakieś specjalne.
Z kartami ma się sprawa podobnie, preferuję SD z racji popularności. Jeśli na dłuższy wyjazd ktoś do zgrywania fotek weźmie np. netbooka starczy 1 czytnik usb albo i będzie już w komputerek wbudowany. Jak wszyscy mają aparaty na SD też można współpracować w tej materii. Cena już mniej ważna nawet, ale z tą niezawodnością to mnie zaskoczyłeś. Nie bez znaczenia jest fakt, że standardy dominujące z czasem pomniejsze wyprą i kwestią czasu jest, kiedy XD podzielą los SmartMedia.
Pozdrawiam!
Maciek

Obrazek
PRZEMEK.W.
Posty: 9
Rejestracja: 01 lut 2008, 14:26
Lokalizacja: Skierniewice
Płeć:

Post autor: PRZEMEK.W. »

Się wtrącę.
Fredi masz troszkę racji, jeżeli chodzi o aku dedykowane, ale aparat na paluszki ma jedna nie podważalną zaletę w kłądasz zwykłe paluszki które kupisz w kiosku w pipidówku górnym, zajmuje to mniej więcej 5 min a naładowanie aku trwa przeważnie kilka jak nie kilkanaście godzin.
Co do wytrzymałości to owszem karty xD są nieco trwalsze ale wymiękają przy kartach firmy sandisk ultra 2 nie mówiąc już o extrim jeżeli chodzi o wytrzymałość i szybkość zapisu/odczytu, chociaż te drugi powalają ceną jedną z wad kart xD jest ograniczona pojemność dość niedawno pojawiły się karty xD 2GB gdzie przy kartach SD mamy już 16GB, a za cenę 2 gigowej karty xD kupisz kartę SD 4 Ultra 2 gigową firmy sandisk szybsza i wytrzymalszą. Niestety karty xD produkują tylko dwie firm a szczegółowe dane są zastrzeżone przez firmy fuji i olympus i nie dostępne dla innych podmiotów i z tego co widać przestała je rozwijać, bo ze względów technologicznych ta technologia jest dużo droższa i bardziej skompilowana.
Awatar użytkownika
Fredi
Posty: 1015
Rejestracja: 07 kwie 2008, 09:42
Lokalizacja: Skierniewice
Tytuł użytkownika: Fredne Zło..
Płeć:

Post autor: Fredi »

ładowanie aku to 1,5 do max. 3 godzin - czyli akurat można zrobić sobie przerwę obiadową, albo jedną noc na długiej wycieczce spędzić w schronisku czy polu namiotowym (z prądem).

paluszki powodują, że aparat nie jest już tak mały i wygodny jak może być :)

a co do kart....faktycznie xd zatrzymały się w rozwoju :)
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
Awatar użytkownika
MaciekK84
Posty: 119
Rejestracja: 07 lut 2008, 15:26
Lokalizacja: Bydgoszcz
Płeć:

Post autor: MaciekK84 »

No ja na SD SanDiska też nie narzekam, naprawdę porządna jakość i 0 problemów od lat. A kompakt na 2 paluszki nie musi być wielki, miałem Kodaka tak zasilanego i bawiłem się Nikonem-oba niewiele większe niż paczka fajek :P
Pozdrawiam!
Maciek

Obrazek
Awatar użytkownika
Fredi
Posty: 1015
Rejestracja: 07 kwie 2008, 09:42
Lokalizacja: Skierniewice
Tytuł użytkownika: Fredne Zło..
Płeć:

Post autor: Fredi »

dobra, to inaczej....

ile zwyczajny turysta na wycieczce robi fotek?
ile ich robi "survivalowiec"?
ile trwa wycieczka?
w jakim formacie robi fotki?

z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że:
-wycieczki do tygodnia
-ilość zdjęć od 300-600 na tydzień
-survivialowiec często ma jeszcze mniej czasu na robienie zdjęć i jest wdzięczny jak z grupą idzie dyżurny fotograf
-głownie na szerokim kącie obiektywu (bez ruszania zooma)
-fotki w jpegach
-każdy by chciał mieć aparat pod ręką, czyli najlepiej w kieszeni albo na pasku - więc jak najmniejszy.

Z powyższego wynika - najmniejsze aparaty mają akumulatory dedykowane, wtedy nie przekraczają często wielkości paczki papierosów.
Taki akumulator wystarcza spokojnie na zrobienie 600 zdjęć (dedykowane aku są coraz tańsze i nieoryginalny zastępnik (np. hama) działajacy tak samo kosztuje 2-4 razy mniej niż oryginał (więc nadwrażliwy może się w niego zaopatrzeć).
W większości przypadków wystarcza nawet 2GB karta (zapobiegliwy może wziąć 4GB).
Najlepsze zdjęcia są robione na wodzie, w wodzie, podczas przerawy, wspinaczki, parszywej pogody...bo takie foty, nawet kiepskiej jakości - przynoszą największą frajdę.

Ja wiem, że nigdy nie kupie "zwyczajnej" małpy, jeśli już to tylko pancerną - bo po co ryzykować i martwić się? a tak jest więcej zabawy i radochy z wycieczki.
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
Awatar użytkownika
PA
Posty: 298
Rejestracja: 28 sty 2008, 21:01
Lokalizacja: Toruń
Gadu Gadu: 3500980
Płeć:

Post autor: PA »

Ja kupiłem ixusa canona i jestem zadowolony. Zdjęcia w Rosji zrobił bardzo fajne. Robiłem nim zdjęcia również podczas brzydkiej pogody. Woda była tam wszędzie. Robiłem też zdjęcia stojąc, brodząc w rzece i jeziorach. I jakoś przy odrobinie zdrowego rozsądku udało mi się go nie zepsuć. Ba nawet się za bardzo nie ubrudził.
Awatar użytkownika
AdamM
Posty: 58
Rejestracja: 09 wrz 2007, 19:20
Lokalizacja: z cienia

Post autor: AdamM »

Fredi pisze:a akumulatory ważą, szczególnie w canonach bo tam wszystko x4. a i tak musisz kupić zapasowe aku.
Z ciekawości sprawdziłem. Akumulator canona jest cięższy od dwóch paluszków o dwie monety jednozłotowe.
PRZEMEK.W. pisze: Fredi masz troszkę racji, jeżeli chodzi o aku dedykowane, ale aparat na paluszki ma jedna nie podważalną zaletę w kłądasz zwykłe paluszki które kupisz w kiosku w pipidówku górnym, zajmuje to mniej więcej 5 min a naładowanie aku trwa przeważnie kilka jak nie kilkanaście godzin.
Canona można tak doposażyć żeby mógł używać zwykłych paluszków.
krukzg
Posty: 35
Rejestracja: 15 wrz 2008, 17:55
Lokalizacja: Zielona Góra
Tytuł użytkownika: KSF
Płeć:

Post autor: krukzg »

Ja mogę polecić jako tani aparacik wyprawowy polecić Canona A530 ;) Robiłem nim zdjęcia w mocnym deszczu, śniegu, przy minus 20 stopniach - działa bez zarzutu. Raz na meczu na wyjeździe przeszła ulewa, a że to wyjazd to nie szło wydostać się z sektora. Deszcz był taki, że z koszulek wszyscy wykręcali wodę, aparat działał, a miałem go cały czas zawieszonego w pokrowcu na szyi :-D Kiedyś siedząc na ogrodzeniu na wysokości jakiś 2,5-3 metrów spadł mi w pokrowcu na betonowe kafelki. Myślałem, że mogę się już z nim pożegnać, a jemu jednak nic się nie stało :mrgreen: Także mimo, że producent nie określa go jako panceniaka, to mogę spokojnie polecić. Pozdrawiam :-)
Awatar użytkownika
Rysiek92
Posty: 20
Rejestracja: 05 mar 2009, 17:28
Lokalizacja: Warszawa
Płeć:

Post autor: Rysiek92 »

Ja mam pytanie. Jak już mowa o aparatach analogowych i cyfrowych, to który z powyższych byłby lepszy na wypady.
Zenit 12 XP
czy
Nikon D40?
Nikonem szybciej robię zdjęcia i więcej ich mogę zrobić, nie wydając kasy na kliszę. O Zenita natomiast mniej się trzeba obawiać, bo jest jak mały czołg.
Wdzięczny byłbym za radę, gdyż sam nie mam doświadczenia w materii takiej terenowej fotografii.
Kommt die Kunde, daß ich bin gefallen,
Daß ich schlafe in der Meeresflut
Awatar użytkownika
spojler
Posty: 11
Rejestracja: 18 lut 2009, 19:33
Lokalizacja: Łódź
Gadu Gadu: 2227779
Płeć:

Post autor: spojler »

Ciężko porównywać analoga do cyfry , a także 30 lat przepaści miedzy tymi aparatami ( jak nie więcej - tak orientacyjnie podałem). Pytanie jest co chcesz robić , ile masz kasy, co później z tymi zdjeciami.Pytanie które zadałeś jest bardzo złożone i mało precyzyjne.Postaram sie dodać pare ogólników od siebie.

Zenit to mnóstwo manualnych szkieł w małych cenach.To wszystko mało nie waży w dodatku zakres czasów naświetlania jaki oferuje zenit nie jest porażający.Tutaj cena to plus.Dodatkowo klisza która też tania nie jest a i koszta wywołania ( czy to sam czy przez kogoś) nie są małe. Ja szczecze mówiąc (teraz nie mam analoga) używałem jakiejś Praktiki bo poprostu miała więcej do zaoferowania.Aktualnie sporadycznie robię fotki zenitem E + czarno biały film , i korzystam z ciemni kolegi.

Nikon to napewno coś delikatniejszego i droższego.Ceny obiektywów są wyższe ( dokładnie się nie orinetuję bo posiadam Conana ;] ) jak to w cyfrowych lustrzankach. Napewno lżejsze to wszystko niż zenit.Koszta cykania fotek żadne , jedynie ich wywoływanie ( osobiście nie lubię oglądania fotek w komputerze ) na papier kosztuje.

Osobiście uważam że biorąc lustro w teren decydujemy się albo na ćwiczenie technik survivalu albo na fotografię.Według mnie do dokumentowania i podziwiania widoczków wystarczy zwykła małpka. Ja jeśli idę robić zdjęcia to biorę plecak szpeju na plecy ( używam cyfrowej puchy canona + obiektywy canon + jakieś stare m42) wyruszam nad ranem i wracam wieczorem i raczej daruję sobie sruvival.

Wszystko zależy od tego co chcesz osiągnać.Może rozwiń swoje pytanie.
Awatar użytkownika
Fredi
Posty: 1015
Rejestracja: 07 kwie 2008, 09:42
Lokalizacja: Skierniewice
Tytuł użytkownika: Fredne Zło..
Płeć:

Post autor: Fredi »

a ja jestem ciekaw dlaczego ludzie wciąż hołdują zenitom, mimo iż w takich samych cenach można kupić kilkanaście innych aparatów o niebo lepszych od przypadkowych zenitów.

jak masz cyfre to rób cyfrą, nie tak łatwo rozwalić aparat, kilkanaście lat noszenia sprzętu foto ze sobą nauczyło mnie, że minimum uwagi i spokój na duszy.
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
Awatar użytkownika
MaciekK84
Posty: 119
Rejestracja: 07 lut 2008, 15:26
Lokalizacja: Bydgoszcz
Płeć:

Post autor: MaciekK84 »

Jak dla mnie, pomijając może artystów i ortodoksów, to analogi się przeżyły z przyczyn szczególnie ekonomicznych. A do survivalu czy, szerzej, turystyki, cyfrowy przyzwoity kompakt jest optymalny.
Przy okazji, miałem okazję się ostatnio pobawić Olympusem mju700. Podobno to taki quasi turystyczny aparat na każdą pogodę itd. Zły nie jest, ale też nic wybitnego. Koleżanka i jej chłopak, którzy go używają, potwierdzili, że wytrzymał im parę upadków na podłogę itp. (czy zwykły kompakt to zniesie wolę nie próbować na swoim sprzęcie ;)), ale tak poza tym nic specjalnego. Ekran duży, ale przeciętnej jakości, brak wizjera. Obsługa (poza full automatem) jakaś głupawa, z większością aparatów sobie radzę w kilka minut bez instrukcji, tego nie udało mi się rozgryźć. Flesz oślepia paskudnie. Na plus, że cienki jak komórka i lekki, w ręce leży jako-tako. Fotki jak na 7 mpix również przeciętne, złe może i nie, ale mój Kodak C663, choć tańszy i 6 mpix matryca, to lepszy. Ogólnie może być, ale moim zdaniem nie warty swojej ceny (patrząc na Allegro).
Pozdrawiam!
Maciek

Obrazek
Awatar użytkownika
Fredi
Posty: 1015
Rejestracja: 07 kwie 2008, 09:42
Lokalizacja: Skierniewice
Tytuł użytkownika: Fredne Zło..
Płeć:

Post autor: Fredi »

Maciek: wielkość matrycy nie ma wpływu na jakość zdjęć. tylko jej rodzaj i tego co wciska spust.
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
Awatar użytkownika
MaciekK84
Posty: 119
Rejestracja: 07 lut 2008, 15:26
Lokalizacja: Bydgoszcz
Płeć:

Post autor: MaciekK84 »

I tak i nie Fredi ;) Wiadomo, że lepsza matryca 6 mpix w lustrzance (duża itd.) niż 12 mpix w kompakcie nędznej klasy. Ale z drugiej strony sam się przekonałem, że przesiadka (obydwa aparaty to małe Kodaki serii C) z 4 na 6 mpix to wyraźny krok do przodu, szczególnie jeśli myślimy o obróbce zdjęcia pod kątem publikacji pliku w szerokości 1024 pix i dobrej jakości w necie. Im więcej ma się pixeli (przy podobnej jakości optyce itd.) na wejście, tym lepszy efekt finalny.
Pozdrawiam!
Maciek

Obrazek
Awatar użytkownika
Fredi
Posty: 1015
Rejestracja: 07 kwie 2008, 09:42
Lokalizacja: Skierniewice
Tytuł użytkownika: Fredne Zło..
Płeć:

Post autor: Fredi »

nie będziemy tu dyskutować o technicznych aspektach, o tym można poczytać i się douczyć gdzie indziej.

Informuję tylko, że większa ilość pikseli nie może poprawić jakości zdjęcia, a jedynie pogorszyć jeśli wsadzono więcej pikseli niż zdoła pomieścić matryca (odpowiedniej wielkości matryca może pomieścić konkretną ilość pixów, więcej to już robi komputer). nie rozróżniaj pod tym kątem lustrzanek i kompaktów bo to błędny argument.

Albo rozmawiamy o ilości pikseli albo o wielkości matrycy :).

Z 4 do 6 to faktycnzie duży skok, ale raczej z powodu ruszenia technologii, jeśli zwiększysz 8 na 12 to już nie zauważysz różnicy ;)

Większe zdjęcie nie znaczy lepsza jakość.
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
Awatar użytkownika
Valdi
Posty: 950
Rejestracja: 29 sie 2007, 23:43
Lokalizacja: Litwa-Vilnius
Płeć:
Kontakt:

Post autor: Valdi »

Fredi, Tu z Toba sie nie zgodze, ze wielkosc matrycy nie ma wplywu, bo upuchanie 10megapiksli na przyslowiowym centymetrze to nietosamo, co na 2,5 mamy na wejsciu wieksze syfy, tzw "szum"
Co do zenitow, to bym odpuscil je sobie...wiekszosc z nich na wejsciu by musiala isc do mechanika :)
Awatar użytkownika
Doczu
Posty: 1284
Rejestracja: 25 mar 2009, 10:25
Lokalizacja: Pinecity
Tytuł użytkownika: Litewski Cham
Płeć:

Post autor: Doczu »

Valdi - podejrzewam że Frediemu właśnie chodziło dokładnie o to samo co Tobie, ale jakby od innej strony :->
Wieksza ilośc pikseli wcale nie oznacza lepszych zdjęć. Obaj macie rację, tylko jakby z dwóch stron tego samego kija się ustawiliście :D
Natomiast co do aparatu "ekstremalnego" - cóż kazdy musi wypracować swój własny kompromis. Dla jednego ważna jest wielkośc aparatu, dla drugiego waga, dla trzeciego możliwośc zmiany obiektywów, a dla kolejnego setka innych rzeczy.
Jeśli miałbym dzis ponownie wybierac zaawansowany kompakt czy lustrzanka, czy analog, to chyba jednak analog odpadłby w przedbiegach, pomimo calej sympatii do tego typu fotografii.
Jesliby to miał byc aparat w teren to chyba jednak wybrałbym zaawansowany kompakt/hybrydę. Daje najlepszy stosunek jakości do ceny, wagi i wielkości. Ale za to -2 do lansu, bo teraz na topie sa lustrzanki ;-) :diabel2:
Awatar użytkownika
Fredi
Posty: 1015
Rejestracja: 07 kwie 2008, 09:42
Lokalizacja: Skierniewice
Tytuł użytkownika: Fredne Zło..
Płeć:

Post autor: Fredi »

Zgadza się Doczu, Valdi napisał dokłądnie to samo co ja wcześniej :D

Gdybym ja miał wybierać aparat w teren, i miałby on służyć tylko do pamiątkowych zdjęć, to jak pisałem dużo wyżej....jak najmniejszy, najlżejszy i pancerny, czyli małpa, bo schowam w kieszeń i nie czuję tego ciężaru i nie martwie się o nic, mogę z nią nawet pływać, łazić po bagnach, tarzać się w śniegu i nie przerywając zabawy cykać foty .....bo właśnie takich fot najczęściej brakuje podczas ciekawych akcji/przepraw/zabaw....ja zawsze marzę wtedy o dodatkowym fotografie, który by latał dookoła i cykał te najciekawsze momenty :D
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
Awatar użytkownika
thrackan
Posty: 911
Rejestracja: 16 cze 2009, 03:38
Lokalizacja: Warszawa
Gadu Gadu: 2123627
Tytuł użytkownika: Manufaktura strużyn
Płeć:
Kontakt:

Post autor: thrackan »

Tanto pisze:a Olek OM2 - to kolejne cudo....chyba najmniejszy analog lustrzany....ech...
Nie, najmniejsze lustro to Pentax 110! ;-)
http://www.cameraquest.com/pentx110.htm
http://tnij.org/fpbs
http://www.electricedge.com/greymatter/ ... x110-2.jpg
http://img52.imageshack.us/img52/5929/dsc9313.jpg
Fredi pisze:a ja jestem ciekaw dlaczego ludzie wciąż hołdują zenitom, mimo iż w takich samych cenach można kupić kilkanaście innych aparatów o niebo lepszych od przypadkowych zenitów.
Siła głębokiego zakorzenienia tego sprzętu w świadomości Polaków dorastających przed otwarciem granic. Nadal bardzo często przy przeglądaniu rodzinnego archiwum słyszy się coś w stylu "a ten album zrobił wujek Stefan Zenitem*" Niestety to strasznie prymitywna konstrukcja. Toporność aż razi. Da się robić zdjęcia, ale to uczucie podobne do jedzenia zupy widelcem. Przesiadka na aparaty japońskie to fizyczna wręcz ulga.

* opcjonalnie FEDem, Zorką, Smeną, Kievem.

A co do aparatu na wyprawy ekstremalne - ja wybieram analogowe lustro. Dobremu slajdowi (choćby przeterminowanej 2 lata Velvii, Provii) do tej pory nie podskoczy żadna matryca do 4 kzł w dziedzinie koloru. Za grosze można mieć obiektywy o dużej jasności i ciekawym rozmyciu tła. A w tej chwili całkiem niezłe negatywy można kupić po ok 5zł/rolka 36 klatek (Fuji Superia X-tra 400). Wołanie to 6,50zł (za slajd i negatyw) w Rossmanie (aczkolwiek Warszawiakom bardziej polecam Foto-Relax - negatyw wołają w tej samej cenie, a robią to szybciej i pewniej). Skanować można za pomocą pierwszej lepszej cyfrówki z manualnymi ustawieniami, kilku kawałków kartonu, kawałka pleksi i ewentualnie lampy błyskowej z wbudowaną fotocelą za ok 30-40zł z allegro (ta ostatnia przyda się i w plenerze). Dla zainteresowanych polecam lekturę - http://tnij.org/fpef .

No i kolejna sprawa - inaczej się "czuje" niekoniecznie drogi, ale dobry analogowy, manualny aparat. Mechanika, solidność ewentualnej elektroniki - powalają jakością. Serwisowałem Pentaxy (P50, MESuper), Chinony (CE4, CG5), Revueflexa (AC3). Te aparaty są doskonale przemyślane i wykonane. Materiały w środku są bardzo porządne. Wizjery są wręcz cudne (zwłaszcza P50 i MESuper).

Tak żeby zachęcić, bo to nie jest przesadnie droga impreza:
Po prawej Chinon CE4 z obiektywem 50mm f/1.9 i z widocznym potężnym lampiszczem - 100zł. Po lewej Chinon CG-5 z takim samym obiektywem, miniaturowym gripem z zapasowymi bateriami i z pokrowcem - 50zł.
Obrazek

Po lewej Pentax P50 (25zł) z obiektywem Pentax SMC-M 200mm f/4 (60zł). Po prawej korpus Pentax MZ-10 kupiony za 49zł, używany zazwyczaj z SMC-DA AL II 18-55mm 3.5-5.6 (od 100zł za używkę, a szkiełko jak na kita zacne).
Obrazek

(taak... przyznaję się... uwielbiam te aparaty i w ramach odprężenia bawię się nimi, macam, konserwuję... ...jestem chory, prawda? :mrgreen: )

Używanie sprzętu analogowego ma jeszcze jedną wielką zaletę - człowiek jakoś bardziej myśli nad każdym zdjęciem. I z pięciodniowego wypadu wraca się maksymalnie z trzema, czterema rolkami filmu (ok. 140 zdjęć), ale za to lepszej jakości. Ma to też kolejny plus - baterie w analogu z ręcznym przewijaniem filmu potrzebne są tylko do działania światłomierza i kontroli czasów migawki (a i to nie zawsze). Zatem dwie-trzy bateryjki wielkości tabletek aspiryny wystarczają na długie miesiące fotografowania. A jeżeli kupimy korpus z całkowicie mechaniczną migawką i do tego tabelkę naświetlań oraz film czarno-biały i chemię, to możemy z powodzeniem fotografować nawet po użyciu broni EMP w okolicy :mrgreen:

Bajdełej, gdzieś już na forum wrzucałem zdjęcie, jak pływam z MZ-10 :)
ODPOWIEDZ